Kongres Małych i Średnich firm w Pałacu Prezydenckim
Marek Domagała

Marek Domagała

Autor wpisu

Data: 20.04.2017

Dzięki gościnności Prezydenta Andrzeja Dudy w czerwcu tego roku w jego Pałacu odbył się Kongres Małych i Średnich firm. Było to pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce, które miało na celu zintegrowanie sektora mikro, małych i średnich firm, pod sztandarem wspólnej walki o lepsze warunki prowadzenia firm.

Kongres Organizacji MSP zgromadził przedsiębiorców, pracodawców, ekspertów, przedstawicieli Rządu i samorządów, oferując bogatą ofertę merytoryczną oraz platformę dialogu i budowania relacji. Najważniejszym punktem Kongresu było wystąpienie Pana Prezydenta Andrzeja Dudy. Po nim odbyła się ciekawa dyskusja przy okazji panelu o roli lokalnych organizacji przedsiębiorców w gospodarce. Prowadził go Redaktor naczelny tygodnika „Wprost” Tomasz Wróblewski. Miałem okazję brać udział w tym wydarzeniu jako Przewodniczący częstochowskiego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców i jako jeden z uczestników ww panelu.


Gospodarz podziękował nam, jako tym, którzy w istocie stanowią sól ziemi polskiej gospodarki, tym którzy po 1989 roku wzięli sprawy w swoje ręce, uwolnili swój potencjał, swoją kreatywność, rozwijali nie tylko samych siebie, ale i Rzeczpospolitą Polską. Andrzej Duda tłumaczył, że sektor mikro, małych i średnich przedsiębiorstw stanowi 99,8% wszystkich polskich przedsiębiorstw, generuje dwukrotnie większy wkład do PKB niż duże przedsiębiorstwa i zatrudnia większość ludzi pracujących w naszym kraju.


Pan Prezydent wykazał bardzo dobre rozeznanie w problemach polskiej przedsiębiorczości. W swoim wystąpieniu pokazał zagrożenia jakie stoją przed naszą gospodarką – to m.in. średni wzrost PKB. Nasunęła się wręcz refleksja, że szkoda, iż nie mamy w Polsce systemu prezydenckiego, bo rozeznanie tematu wzbudziło u słuchaczy bardzo pozytywną reakcję. Prezydent podkreślił, że dla Niego ważne jest to, abyśmy po Jego prezydenturze mogli powiedzieć, że żyje się nam łatwiej, że jesteśmy mniej ciemiężeni przez państwo. Miałem okazję odnieść się do tej zachęty bezpośrednio w panelu dyskusyjnym, gdzie poruszyłem kilka moim zdaniem kilka istotnych tez.


Generalnie uznałem, że jako zwolennik każdej dobrej zmiany z zadowoleniem obserwuję dążenia władz do usuwania wszelkich patologii jakie narosły w Polsce od 26 lat. Ponieważ uznaję też zasadę, że lepsze jest wrogiem dobrego, toteż warto spojrzeć krytycznie na te pomysły Rządu jak i władzy samorządowej. Była to świetna okazja do przekazania tych uwag bezpośrednio do najwyższych decydentów w Polsce.
A jest tak, że od wielu lat zamiast poszerzać sferę wolności (czytaj normalności gospodarczej) obserwuję, jak kolejne rządu skutecznie starają się ją ograniczać. Dlatego w moim wystąpieniu pokazałem kilka niebezpiecznych pomysłów gospodarczych obecnego Rządu.


Ogólnie uważam, że regulowanie płacy przez Rząd (podnoszenie minimalnej) przyniesie odwrotne skutki do zamierzonych jak często bywa z podnoszeniem danin publicznych. Wiemy, że celem tych regulacji jest fiskalizm, a nie dochody pracownicze (do każdych 100 zł podwyżki ponad 50 zł trzeba przesłać do budżetu).
Obniżanie kwot obrotu gotówki, a docelowo pomysł jej stopniowego wycofywania na rzecz obrotu bankowego da zyski jednej strukturze: bankom. To bardzo zły pomysł. Nawał nowych ustaw, pomysłów, chęci „pomocy” to zła droga. Przedsiębiorcy to grupa społeczna, która nie oczekuje pomocy. Ona oczekuje stabilności, normalności, przewidywalności. Dobra droga w prawie to mniej prawa, za to prawa prostego, bez wyjątków równego dla wszystkich. Wreszcie przedsiębiorcy i ich pracownicy to rzeczywiście „sól tej ziemi”, ryzykujący codziennie swoje pieniądze, czas, zdrowie, to ludzie którzy liczą na Rząd tam, gdzie muszą zderzyć się z zachodnim kapitałem i korporacjami i nierzadko wrogim nam władzom różnego szczebla.


Bo co mamy dzisiaj? Mamy brak równości wobec prawa, Polskę obrośniętą przywilejami całych grup zawodowych, pracowniczych, korporacji. Takie prawo to szkodzenie nam wszystkim. Nikt z nas nie powinien mieć przywileju za to jaki zawód wykonuje, do jakie korporacji należy, ale powinien mieć godne, czasem bardzo wysokie, wynagrodzenie za to JAK swoją pracę wykonuję. I odwrotnie zła praca choćby w najszlachetniejszym zawodzie powinna skutkować niską płacą lub zmianą pracy.


Gdybym podsumował moje obserwacje to uważam, że dzisiejsza ekonomia i krajowa polityka w praktyce to dwa wprawdzie mówiące tym samym językiem, a jednak skrajnie odmienne światy:
-z jednej strony decydenci i beneficjenci sektora budżetowego, gdzie pieniądze się „znajduje w budżecie”, pożycza od bankierów, ustala miliardy deficytów, kreuje wizje, wymyśla przywileje, skraca czas pracy, otrzymuje 13tki, 14tki itp. Po drugiej stronie świat tych 99,8% firm, tych 2/3 zatrudnionych, co na to wszystko muszą zarobić i cieszyć się, że tamten świat pozwoli, żeby coś zostało. Ta druga strona to jednak inny świat pracodawców i pracowników, którzy cieszą się, że mają zlecenia, pracę, klientów i mogą za to co im państwo zostawi utrzymać rodziny.


Ekonomia ma swoje jednakowe prawa dla wszystkich. Dlatego wierzę, że takie spotkania jak u Prezydenta pozwalają na znajdowanie wspólnego języka w wielu trudnych decyzjach jakie nas czekają.